REM II Mountain Bike Maraton – okiem zawodnika

Pierwsza edycja nowego cyklu maratonów MTB – ‘Cyklokarpaty.pl’ odbyła się dziś w Przemyślu. Pogoda, pomimo złowrogich prognoz dopisała, więc jazda była dość przyjemna. Drużyna Rowery.Rzeszow.PL Elektra stawiła się w niepełnym – sześcioosobowym składzie i zajęła następujące miejsca:
Kobiety Elita dystans MEGA
1 – SZYBIAK Ewelina, rowery.rzeszow.pl Elektra, Elita, 01:30:12
Mężczyźni Junior dystans MEGA
4 – MASŁOWSKI Michał, rowery.rzeszow.pl Elektra, Junior, 01:16:46
7 – BENKOWSKI Bernard, rowery.rzeszow.pl Elektra, Junior, 01:21:33
Mężczyźni Elita dystans MEGA
12 – WYCIŚLAK Tomasz, rowery.rzeszow.pl Elektra, Elita, 01:20:20
Mężczyźni Elita dystans GIGA
24 – JAKUBOWSKI Dominik, rowery.rzeszow.pl Elektra, Elita, 02:33:37
Mężczyźni Masters dystans GIGA
2 – KOZDROWICKI Robert, rowery.rzeszow.pl Elektra, Masters, 02:11:49

Oprócz wyżej wymienionych osób startowało dwoje członków naszego stowarzyszenia. Norbert Adamiec zajął 20 miejsce w Elicie mężczyzn na dystansie GIGA a Magda Dołomisiewicz 5 miejsce w Elicie kobiet na dystansie MEGA.

Zapraszam do przeczytania relacji z wyścigu 🙂

Na miejsce przybyliśmy pociągiem kilka minut po godzinie 8. Od razu udaliśmy się do biura zawodów, aczkolwiek mieliśmy małe problemy z jego odnalezieniem. Po zapisach zostawiliśmy rzeczy w samochodzie Roberta i ruszyliśmy na rozgrzewkę. Już na rozgrzewce było widać, że stawka jest mocna. Przemknęło mi się kilka znanych twarzy polskiego MTB. Na placu niepodległości utworzyła się karuzela jeżdżących w kółko maratończyków aż w pewnym momencie ktoś krzyknął: “Ustawiają się!”. Na pierwsze rzędy było już w prawdzie za późno ale ustawiliśmy się w czole. Start honorowy był tragiczny. Piloci to zwalniali, to przyspieszali tworząc zamieszanie w peletonie, jechaliśmy bardzo blisko siebie więc przy dohamowaniach nie trudno było o kraksę. Do tego policja nie wiedziała gdzie jest start ostry i panowie pytali się czołówki, gdzie będą skręcać… W pewnym momencie ostry skręt z asfaltu w lewo i zaczęło się. Pierwszy podjazd – bardzo mnie zmuliło (pizza w przeddzień maratonu to zły pomysł. Dodatkowo odbijało mi się batonikami i bolał mnie brzuch). Straciłem sporo pozycji ale na wypłaszczeniu na szczęście bóle minęły i zacząłem odrabiać straty.

 

Do premii górskiej jechałem cały czas w towarzystwie Kamila i Jarka. Ten pierwszy odjechał mi tam na minutę a drugiego udało mi się wyprzedzić. Stawka jechała bardzo równo. Kamila widziałem niemal do końca wyścigu kilkadziesiąt metrów przede mną. Zjazdy były kamieniste i bardzo szybkie. Modliłem się, żeby tylko nie złapać gumy. Przed bufetem minąłem Łukasza, któremu niestety właśnie pechowy kapeć nieco pokrzyżował plany, ale ostatecznie przyjechał 4 na GIGA. Podjazd po bufecie ciągnął się niemiłosiernie. Jechałem z 3 zawodnikami, tempo było całkiem dobre. Niestety w parku złapał mnie potwory skurcz. Musiałem się zatrzymać i rozprostować nogę a w tym czasie grupka niestety mi odjechała… Ostatecznie zająłem 4 miejsce w juniorze – z jednej strony dobry wynik ale z drugiej – mogło być lepiej. Jeśli chodzi o trasę to błota nie brakowało. Miejscami kałuże były głębokie (choć nie tak jak w Komańczy zeszłego roku) a błoto grząskie. W jednym miejscu droga pokiereszowana była przez wywózkę drewna. Wpadało się tam w błoto, które dosłownie zasysało koła w dół a prędkość z ~40km/h zmniejszała się prawię o połowę.
Ogólnie impreza całkiem udana jednak było kilka niedociągnięć niezrozumiałych zarówno dla mnie jak i innych zawodników. Dla przykładu dyplomy i nagrody tylko do trzeciego miejsca – coś dziwnego… Oprócz tego brak losowania, które jest zapisane w regulaminie imprezy – coś jeszcze dziwniejszego. Miejmy nadzieje, że na następnych edycjach będzie lepiej pod tym względem.

Do zobaczenia w Krośnie!

logo rowery rzeszów
WESPRZYJ NASZE DZIAŁANIA!
pit rzeszów