RoweRes: prywatny system, publiczna porażka

System roweru publicznego RoweRes trudno nazwać “publicznym” – miasto nie bierze udziału w kosztach funkcjonowania systemu, nie ma wpływu na lokalizację stacji ani na cenę wypożyczenia. Nie przeszkadza to w chwaleniu się tym niedziałającym systemem niemal przy każdej okazji ani w umieszczaniu loga “Stolica innowacji” na zdezelowanych rowerach i terminalach.

Zgodnie z badaniami ruchu rowerowego, jakie przeprowadziliśmy w 2014 roku, zaledwie 0,1 % ruchu rowerowego przypada na RoweRes. Na prawie 8 tys. rowerów zaledwie 8 to były rowery publiczne. Tak słaby wynik dobitnie pokazuje, że system RoweRes nie działa. Dla porównania, system Veturilo w Warszawie odpowiada za ponad 5% ruchu rowerowego.

zalesie12

Jak to robią inni?

Istnieje kilka modeli własnościowych i rozliczeniowych między miastem a operatorem systemu. W niektórych to miasto jest właścicielem rowerów, stacji i systemu informatycznego, w innych pozostają one własnością operatora. W niektórych systemach oprócz kar za niską jakość obsługi stosuje się także nagrody za wysoki poziom – dostępność rowerów, stan techniczny itd.

W miastach, które rower publiczny traktują jako poważny środek transportu, jest on włączony w system transportu publicznego. Ich cechą wspólną jest to, że to miasto decyduje o liczbie, lokalizacji i wyglądzie stacji, liczbie i wyglądzie rowerów czy opłatach za przejazd, a następnie dokłada pieniądze do obsługi systemu. Są to rozwiązania analogiczne jak w przypadku innych środków komunikacji miejskiej – tramwajów czy autobusów. Jest tak dlatego, że rower publiczny, jak każdy środek transportu miejskiego, jest deficytowy i nie da się na nim zarabiać.

Nowojorski Institute fot Transportation and Development Policy wydał przewodnik po systemach roweru publicznego na świecie: The Bike-Share Planning Guide

pl. wolnosci

Dlaczego w Rzeszowie jest tak źle?

W przeciwieństwie do większości tego typu systemów na świecie, RoweRes to projekt całkowicie prywatny. Umowa zawarta z operatorem systemu, firmą WiM System, nie jest umową na prowadzenie systemu roweru publicznego sensu stricto. Miasto pozostawia wszystkie aspekty funkcjonowania systemu w gestii operatora. Wydaje się, że lokalizacja stacji również nie była przez miasto negocjowana pod kątem jak najlepszego funkcjonowania systemu – trudno uzasadnić w ten sposób choćby stację przy Armii Krajowej – po przeciwnej stronie ulicy co osiedle. Miasto nie partycypuje także w kosztach utrzymania. Wręcz przeciwnie! Jest to tak naprawdę umowa dzierżawy miejskich działek, za co WiM System płaci ok. 5000 zł rocznie.

AK1

Miasto zgodziło się, żeby przy niemal każdej stacji stanął billboard. To tłumaczyłoby lokalizację większości stacji – z dala od źródeł i celów podróży, za to z doskonałą widocznością z głównych tras komunikacyjnych. Liczyła się po prostu dobra ekspozycja reklamy. Zresztą, WiM System nie ukrywa, że jest firmą reklamową.

Owszem, reklama jest jednym ze źródeł przychodów w systemach roweru publicznego. Oparte jest to jednak przede wszystkim o reklamę na rowerach. Czasem są to systemy “sponsorskie”, gdzie sponsorowana jest nazwa całego systemu, jak choćby CitiBike w Nowym Jorku czy Barclays w Londynie. Operatorem systemu Velib’ w Paryżu jest firma reklamowa, która w zamian za prowadzenie wypożyczalni otrzymała wyłączność na powierzchnie reklamowe w mieście.

W Rzeszowie umowa zawarta przez miasto daje operatorowi stałe źródło dochodu z wynajmowania wielkoformatowych billboardów, które zaśmiecają przestrzeń publiczną. Nic więc dziwnego, że system RoweRes nie działa, rowery miesiącami stoją zdezelowane w stacjach, których czasem nawet nie ma. Firmie WiM System po prostu nie opłaca się, żeby rowery jeździły. Utrzymywanie rowerów w stanie używalności to koszty, a zysk z wypożyczania jest niewielki.Podpromie

 

Kolejne “niedasię”?

Ratusz wielokrotnie powtarza, że RoweRes to prywatny system i nic nie można zrobić, co najwyżej apelować. W jaki zatem sposób na stacjach i rowerach znalazło się logo “Stolicy innowacji”? Bardzo proste, zostało to zapisane w umowie. A co jeszcze tam się znalazło?

Obecnie warunki prowadzenia systemu regulują dwie umowy z 13 kwietnia 2013 r. oraz dołączony do nich regulamin. Są to umowy na dzierżawę miejskich działek pod “prowadzenie wypożyczalni rowerów i umieszczenie nośników reklam” (§1 ust. 3). Zobowiązania dzierżawcy odnośnie funkcjonowania systemu są bardzo podstawowe. Nie zostały zawarte np. wymagania dotyczące liczby rowerów w dostępnych w stacji ani czasu w jakim pusta stacja musi zostać uzupełniona. Nie ma wymagań co do czasu na naprawę zepsutego roweru. Jednak nawet z egzekwowaniem tych podstawowych zapisów Ratusz sobie nie radzi.

§5 Dzierżawca zobowiązany jest do:

  1. korzystania z przedmiotu umowy zgodnie z celem określonym w §1 ust. 3 niniejszej umowy

Nie przeszkadza to w umieszczeniu na stacjach przy al. Sikorskiego u Łukasiewicza wyłącznie reklam. Albo w tym, że  stacja na Podpromiu nigdy nie powstała, pomimo zawartej umowy i spisu stacji na stronie RoweResu. Siłą rzeczy niespełniony jest również warunek zawarty w pkt. 10 i 11.

§5 10. zapewnienia funkcjonowania wszystkich wypożyczalni rowerów miejskich przez całą dobę (…)

Z tym jest różnie. Czytniki kart bywają pozaklejane, terminale nie odpowiadają…

§5 11. utrzymywania min. 80% stanu rowerów sprawnych na każdej wypożyczalni.

Nie ma warunku odnośnie minimalnej liczby rowerów w stacji, ale jest określona minimalna liczba rowerów sprawnych. Mimo to w stacji przy pl. Wolności od co najmniej kilku miesięcy jest to mniej niż wymagane 80%.

4. usuwania aktów wandalizmu i dewastacji

W osobliwy sposób zostało to wykonane w stacji przy al. Sikorskiego:

sikorskiegosikorskiegosikorskiego

 

13. dbania o estetykę i dobry stan techniczny wypożyczalni i nośników reklamy przez cały czas trwania dzierżawy.

Jak wpisuje się w ten zapis wystające zbrojenie z mocowania bilbordu przy moście Lwowskim? Albo odrapane reklamy na Zalesiu?

pilsudskiego

W regulaminie dołączonym do umów również można znaleźć ciekawe rzeczy.

I. Zakres umowy:

5) dostarczenie i uzgodnienie projektu urządzenia do wypożyczania rowerów

Często można spotkać opinie, że terminale to duże, obskurne skrzynki. Ratusz sam się na takie zgodził.

9) prowadzenie obsługi BAWRM w zakresie niezbędnym do jej prawidłowego funkcjonowania wraz z prowadzeniem serwisu wszystkich elementów BAWRM i wymiana zużytych elementów BAWRM w wyniku eksploatacji.

Przy pl. Wolności co najmniej od kwietnia stoi rower na “kapciu”. To ponad pół roku!

Warto wspomnieć atmosferę, w jakiej w Rzeszowie wprowadzany był rower publiczny. Przetarg na dostarczenie systemu był ogłaszany trzykrotnie. Pierwotne zamierzenia Ratusza powstrzymała Regionalna Izba Obrachunkowa, która zakwestionowała prowadzenie systemu bezpośrednio przez miasto. Do trzeciego przetargu w czerwcu 2010 r. zgłosiła się tylko jedna firma – WiM System. Po kłopotach z budową stacji bazowych, wypożyczalnia wystartowała z zaledwie trzema, o raczej nietypowej, jak na takie przedsięwzięcie, porze roku – 19 listopada, dwa dni przed wyborami samorządowymi.

Co dalej?

Ze strony Urzędu Miasta nie widać żadnej refleksji nad stanem systemu roweru publicznego. Jak mantra powtarzane jest hasło, że to prywatne przedsięwzięcie i nie można nic zrobić. Zajrzyjmy jeszcze raz do umowy:

§6 Wydzierżawiający ma prawo kontroli przedmiotu dzierżawy

§13 1. W przypadku niedotrzymania przez Dzierżawcę któregokolwiek z warunków niniejszej umowy, a w szczególności warunków wymienionych w §5 Wydzierżawiający może rozwiązać umowę bez zachowania terminów wypowiedzenia. (…)

Tu nie potrzeba jakichś szczególnych działań. Wystarczy egzekwować warunki umowy! Miasto zapewniło sobie takie możliwości. Dlaczego z nich nie korzysta? Turyści i goście widzą zdezelowane rowery i umieszczone na nich logo miasta. Czy te 5000 zł, jakie otrzymuje co roku za dzierżawę działek, jest warte narażania miasta na bycie pośmiewiskiem?

Według słów rzecznika Chłodnickiego z ostatniego artykułu w Gazecie Wyborczej, prowadzone są rozmowy z WiM System odnośnie nowych zasad działania systemu. Sprawie będziemy się przyglądać.

 

Umowy z między Urzędem Miasta Rzeszowa i firmą WiM System oraz dołączony regulamin można znaleźć na naszym dysku.

Zdjęcia umieszczone w tym artykule zostały oznaczone, podobnie jak rowery i stacje, logiem “Rzeszów – Stolica innowacji”. Skoro nie przeszkadza Ratuszowi ich fatalny stan w rzeczywistości, uznaliśmy, że nie będzie również przeszkadzało jak pokażemy to w rzeczywistości wirtualnej. Zachęcamy do udostępniania tych zdjęć i wywierania presji na Urzędzie Miasta. Może w ten sposób coś się zmieni.

logo rowery rzeszów
WESPRZYJ NASZE DZIAŁANIA!
pit rzeszów