The Guardian: Jak Groningen stworzyło rowerowy szablon dla miast na całym świecie

Pewnego ranka w połowie lat 70. kierowcy odkryli, że nowe jednokierunkowe ulice uniemożliwiają bezpośredni przejazd samochodem przez centrum miasta. Czterdzieści lat później Groningen szczyci się, że dwie trzecie wszystkich podróży odbywa się na rowerze, a powietrze ma najczystsze  ze wszystkich dużych miast w Holandii.

Sygnalizacja świetlna z czujnikami deszczu daje priorytet rowerzystom w deszczowe dni… Podgrzewane drogi rowerowe, żeby nie zaliczyć poślizgu podczas przymrozków… To może brzmieć jak science-fiction, ale w holenderskim Groningen to niedługo będzie codziennością.

Mieszkańcy tego tętniącego życiem uniwersyteckiego miasta na północy kraju uważają swoją małą ojczyznę za rowerową stolicę Holandii. Nie są daleko od prawdy: 61% wszystkich podróży (i aż 70% podróży do placówek edukacyjnych) odbywa się na rowerze.

[…]

Inteligentna sygnalizacja świetlna i podgrzewane drogi rowerowe to tylko część planu. Na wlotówkach powstaną nowe punkty “parkuj i pedałuj” (park and bike), żeby zachęcić dojeżdżających do pracy do pozostawienia samochodów i wjazdu do miasta na rowerze. Przy dworcu kolejowym powstanie pięć tysięcy miejsc parkingowych dla rowerów – obok 10 tys. już istniejących, które – choć ciężko w to uwierzyć – okazało się nie wystarczające. A dla każdego planu zagospodarowania przestrzennego obowiązkowe będzie opracowanie wpływu na ruch rowerowy – aby upewnić się, że od samego początku zostaną zaplanowane ułatwienia dla poruszania się rowerem. To tylko kilka z wielu nowych narzędzi. […]

"Groningen station bicycle parking 2010" by Henk de Boer from Holland CC BY 2.0 via Wikimedia Commons - https://commons.wikimedia.org/wiki/File:Groningen_station_bicycle_parking_2010.jpg#/media/File:Groningen_station_bicycle_parking_2010.jpg

Parking rowerowy przy dworcu kolejowym. Henk de Boer from Holland CC BY 2.0 via Wikimedia Commons

Groningen posiada długą tradycję jako miasto handlowe i twierdza. Szczyci się kanałami i wiekowymi magazynami, ale także przykładami nowoczesnej architektury. I posiada niesamowicie młodą populację – prawie 18% z 200 tys. mieszkańców to studenci. To jeden z powodów dlaczego jazda rowerem jest tak popularna – obok łagodnego klimatu i płaskiego krajobrazu. Chodzi tu jednak o coś dużo więcej.

Historia Groningen jako rowerowego miasta par excellence sięga lat 70., kiedy lewicowa rada miasta chciała wprowadzić zmiany. W latach 60. liczba samochodów gwałtownie rosła i holenderskie miasta utonęły w korkach. Powszechną odpowiedzią na to było wyburzanie starej zabudowy i budowa autostrad przez samo centrum miasta. Jednak w Groningen lokalny polityk Max van den Berg zdecydował się na rewolucyjne rozwiązania. Kiedy został odpowiedzialny za politykę transportową i przestrzenną miasta, miał 24 lata. Marzyło mu się wyrzucenie samochodów z centrum miasta i stworzenie przestrzeni dla pieszych i rowerzystów. W tamtych czasach było to zupełnie niesłychane.

– Zamiast wyburzania starej zabudowy, chcieliśmy ją odnowić i zamienić w przyjemne miejsca do mieszkania. Idea była taka, żeby zniechęcić do jazdy samochodem i dać pierwszeństwo pieszym, rowerom i komunikacji miejskiej – wspomina van den Berg. – To wszystko było wykonalne, bo Groningen jest stosunkowo małym, zwartym miastem. Odległości są nieduże i łatwo można je pokonać pieszo czy rowerem.

[…]

Istotą planu krążenia ruchu van den Berga było podzielenie centrum Groningen na cztery części. Uniemożliwiono przedostanie się z jednej części do drugiej – konieczne było wjechanie na obwodnicę śródmieścia. Ruch rowerowy pozostał nieskrępowany. Jazda samochodem w centrum Groningen stała się przez to czasochłonnym zajęciem. Podróże rowerowe okazały się być znacznie szybsze.

Wściekli właściciele sklepów malowali hasła protestacyjne na oknach wystawowych, zbierali podpisy i protestowali przed ratuszem – bez skutku. Plan krążenia ruchu został wprowadzony w 1977 r. w przeciągu jednej nocy. Zostały ustawione setki nowych znaków, wprowadzających ulice jednokierunkowe albo odwracające ich kierunek. Przez noc centrum Groningen stało się niemożliwe do przejechania samochodem. Rankiem, hostessy pozdrawiały zdezorientowanych kierowców kwiatami i wręczały ulotki wyjaśniające nową organizację ruchu.

– Po prostu wyprzedzaliśmy swoje czasy – mówi Jacques Wallage, który, przejąwszy stanowisko po van den Bergu, był odpowiedzialny za wdrożenie kontrowersyjnej organizacji ruchu. – W latach 70. w Holandii powszechne było myślenie, że miasta mają się dostosować do samochodów. My chcieliśmy dostosować samochód do miasta. To była twarda walka. Właściciele sklepów byli wściekli. Ja osobiście dostawałem pogróżki. Ludzie mówili: “wiem, gdzie mieszkasz” – dodaje. – Miałem długą karierę w polityce – byłem ministrem ds. drażliwych społecznie – ale to wtedy był jedyny okres, kiedy potrzebowałem ochrony policji.

1200px-090529_Academiegebouw_Groningen_NL

Rowery przed Uniwersytetem Groningen. Wutsje / Wikimedia Commons. CC BY-SA 3.0

Po wprowadzeniu nowej organizacji ruchu, w centrum wybudowano nowe drogi rowerowe i posadzono nowe drzewa. Vismarkt, główny plac miasta – który przez lata był parkingiem – odzyskał swoją historyczną funkcję jako plac targowy. A katastrofa w handlu, której tak się obawiano, po prostu nie nadeszła. Większość sklepów przetrwała, a niektóre nawet wyprosperowały.

Oczywiście, zajęło trochę czasu zanim kierowcy przywykli do nowej sytuacji i ci, którzy nie znają miasta, wciąż mają całkiem sporo okazji do frustracji. Jednak dzisiaj Groningen szczyci się najczystszym powietrzem wśród dużych miast w Holandii a wiele ulic w centrum jest niespotykanie cicha.

Dzisiaj van den Berg jest gubernatorem prowincji Groningen. – Naszą wizją było kolorowe, kompaktowe miasto – mówi. – Chcieliśmy zatrzymać instytucje takie jak szpital czy uniwersytet w sercu miasta, żeby ludzie mogli do nich dotrzeć rowerem. Efektem tej polityki jest miasto tętniące życiem. Groningen przyciąga więcej gości niż dotychczas, także spoza prowincji oraz z Niemiec. Ja, osobiście, mieszkam w centrum i zbieram to, co kiedyś zasiałem. […]

– W latach 70., plan był widziany jako rozwiązanie skierowane przeciwko samochodom. Dzisiaj postrzegamy to jako plan pro-rowerowy – mówi Paul de Rook, lokalny polityk.

Zajmuje się teraz budowaniem dróg rowerowych poza miastem, żeby do okolicznych wiosek i miasteczek można było dotrzeć bezpiecznie i wygodnie rowerem. Przedstawił także nowy pomysł – usunięcia z centrum miasta autobusów i wyrzucenia ich na obwodnicę, w celu oddania jeszcze większej przestrzeni pieszym i rowerzystom i stworzenia nowych przestrzeni publicznych z ławkami i drzewami. Według de Rooka oznacza to, że przystanki będą przesunięte o 200-300 metrów dalej. Co ciekawe, nie jest to przedmiotem prawie żadnej dyskusji. Nawet właściciele sklepów uważają to za dobry pomysł.

Artykuł pochodzi z internetowego wydania The Guardian. Pełen tekst po angielsku na stronie: http://www.theguardian.com/cities/2015/jul/29/how-groningen-invented-a-cycling-template-for-cities-all-over-the-world

logo rowery rzeszów
WESPRZYJ NASZE DZIAŁANIA!
pit rzeszów