W Rzeszowie w 2014 roku wzrosła liczba wypadków w stosunku do roku ubiegłego o 11,2%. Rzeszów zajmuje trzecie miejsce w kraju pod względem liczby wypadków przypadających na 1o tys. mieszkańców. Rzeszów należy do czołówki miast  gdzie jesteśmy najbardziej narażeni na wypadki. Podczas gdy inne miasta w Polsce notują spadki w Rzeszowie obserwujemy wzrost liczby wypadków.

Poniżej prezentujemy raport przygotowany przez mfind.pl

MZD Rzeszów prowadzi działania przeciwko rowerzystom i pieszym – co za różnica czy ktoś zabija przez ścięcie głowy czy przez błędnie projektowaną infrastrukturę skoro efekt jest ten sam? Nazywajmy rzeczy po imieniu, to terroryzm. Dyskryminuje się pieszych i rowerzystów faworyzując samochody, kosztem naszego wspólnego bezpieczeństwa. Montuje się nielegalne przyciski, strzałki powodują konflikty na przejściach, a na pytanie dlaczego tak jest MZD odpowiada: że ich priorytetem jest wydajność ruchu samochodów, bezpieczeństwo pieszych i rowerzystów jest drugorzędne…

Pod lupę ponownie wzięliśmy wszystkie miasta wojewódzkie. W lubuskim i kujawsko-pomorskim uwzględniliśmy po dwa miasta, ponieważ funkcje stolicy województwa są pomiędzy nie podzielone. W sumie to 18 miejscowości, po których każdego dnia jeżdżą miliony kierowców, kolejne zaś przez nie przejeżdżają. To ważne, bo funkcja tranzytowa mocno wpływa na bezpieczeństwo miast.

Czytaj też poprzedni raport mfind, w którym podawaliśmy dane za rok 2013: Wypadki drogowe w polskich miastach. Najniebezpieczniej w Łodzi!

Najważniejsza statystyka w raporcie to zestawienie liczby wypadków, czyli zdarzeń, w których ktoś (np. kierowca, pasażer, rowerzysta, pieszy) został zabity lub ranny. A tu okazuje się, że miasto miastu nierówne. Na liście są ośrodki takie jak Warszawa, Kraków czy Rzeszów, w których z roku na rok mieszka coraz więcej osób, przybywa też samochodów, a tempo życia sprawia, że łatwiej o wypadki. Są też miasta, które stopniowo się wyludniają, takie jak Łódź i Opole. Oprócz liczby pojazdów na ulicach na statystyki wypadków wpływ mają też stan infrastruktury drogowej i obecność obwodnic. W miastach zaniedbanych, np. w Łodzi, mieszkańców ubywa, ale wypadków jest coraz więcej.

Mniejsze miasta wojewódzkie są dla pieszych i kierowców dużo bezpieczniejsze. To, że pod względem liczby wypadków znajdują się na „jasnym” końcu listy, jest oczywiste. Ale i w przeliczeniu na liczbę mieszkańców wypadają lepiej niż giganty.

Gdzie jest najwięcej wypadków? Łódź ponownie na czele niechlubnej listy

1

Od ubiegłego roku niewiele się zmieniło. Drugi raz z rzędu w raporcie mfind Łódź wypada najgorzej. Liczba wypadków w tym mieście jest szokująca. W ubiegłym roku zanotowano ich aż o 669 więcej niż w Warszawie. Stolica Polski spadła na trzecie miejsce, zaś nowym wiceliderem został Kraków.

Pierwsza trójka w naszym zestawieniu nie powinna dziwić. Miasta, które się w niej znalazły, zajmują pierwsze trzy miejsca pod względem liczby mieszkańców. Nie musi to wcale oznaczać, że warszawianie, łodzianie, czy krakowianie jeżdżą źle, czy ryzykownie. Pamiętajmy, że Łódź cierpi przez brak obwodnicy. Przez samo centrum miasta kierowany jest ruch tranzytowy. Do Warszawy przyjeżdżają kierowcy z całej Polski, a ulice są permanentnie rozkopane z powodu budów i remontów. Kraków z kolei znajduje się na trasie osób jadących w góry. Sam też jest celem weekendowych wycieczek, a przy okazji – miejscem wielu wypadków.

W których miastach jesteś najbardziej narażony na wypadek?

2

Statystyka dotycząca ilości wypadków może być myląca. Fakt, że w zatłoczonej Warszawie policja ma więcej pracy niż w spokojnej Zielonej Górze, nie powinien dziwić. A jednak stolica Polski i stolica kabaretów są niemal równie bezpieczne – sprawdziliśmy to zestawiając liczbę wypadków z liczbą mieszkańców.

Z tej perspektywy zestawienie wygląda zupełnie inaczej. Wprawdzie Łódź pozostała najbardziej wypadkowym miastem, ale niebezpiecznie zbliżył się do niej Rzeszów. Trzecie miejsce zajął Olsztyn. Warto też spojrzeć z uznaniem na stosunkowo bezpieczne, a jednocześnie duże miasta, jak Poznań czy Białystok.

W których miastach liczba wypadków wzrosła, a w których jest ich mniej?

3

Z roku na rok policja odnotowuje na polskich drogach coraz mniej wypadków. W miastach ta tendencja nie zawsze znajduje potwierdzenie. Zakończenie lub rozpoczęcie remontów w najważniejszych punktach stolic województw czy praca drogówki mocno wpływają na bezpieczeństwo w ruchu drogowym. W liczbach sporo mogą też namieszać “wyjątkowe lata”. Dobrym przykładem tego zjawiska jest Toruń. Jego mieszkańcy nie zamienili się w ciągu kilku miesięcy w drogowych wariatów, a jednak miasto to odnotowało ogromny wzrost liczby wypadków w porównaniu z poprzednim rokiem. To wszystko dlatego że poprzedni, 2013 rok był tam wyjątkowo bezpieczny. Później sytuacja niestety wróciła do normy. Podobnie można tłumaczyć pogorszenie statystyk w Zielonej Górze.

Dobrą wiadomością jest za to fakt, że miast, w których bezpieczeństwo na drogach się poprawiło jest więcej, niż tych, gdzie liczba wypadków w 2014 roku wzrosła. Najkorzystniej zmieniły się Gorzów Wielkopolski, Białystok i Bydgoszcz.

Ofiary śmiertelne – na stołecznych drogach ginie najwięcej osób

4

Jeszcze rok temu na tej liście było miasto, które mogło pochwalić się okrągłym zerem w rubryce “liczba ofiar śmiertelnych”. Była to Zielona Góra. Miasto to, razem z Kielcami znajduje się na końcu zestawienia, ale już z trzema śmiertelnymi ofiarami wypadków.

W całym kraju w 2014 roku na drogach zginęły 3202 osoby. Wypadki śmiertelne zdarzają się głównie poza obszarem zabudowanym. Miasta, w których obowiązują restrykcyjne ograniczenia prędkości, a pasy jezdni w przeciwnych kierunkach często oddzielają barierki i trawniki, odpowiadają zaledwie za cząstkę tej statystyki.  Mimo to 62 osoby zabite na warszawskich ulicach, czy 42 na łódzkich, budzą niepokój. Dane te pokazują też, że w stolicy jeździ się szybciej. Skutki wypadków są więc tragiczniejsze niż w Łodzi, w której jest ich więcej.

Gdzie pijani kierowcy powodują najwięcej wypadków?

5

Policja każdego tygodnia zatrzymuje setki kierowców prowadzących pod wpływem alkoholu. Przy tych statystykach nie dziwi, że część wypadków powodują kierowcy na podwójnym gazie. Najwięcej takich przypadków zanotowano w Łodzi. W Gorzowie Wielkopolskim żaden pijany kierowca nie spowodował w 2014 roku wypadku – choć naturalnie wolelibyśmy napisać, że żadna nietrzeźwa osoba nie wsiadła za kierownicę.

Jakie są najczęstsze przyczyny wypadków drogowych w polskich miastach?

Przyczyny-wypadków-w-Polsce-w-2014-roku

Jakie są najczęstsze przyczyny wypadków drogowych? Poza miastem kierowcy najczęściej doprowadzają do tragedii przekraczając prędkość, ale spośród dużych miast głównym problemem szybkość jest jedynie w Katowicach. W pozostałych miastach kierowcy najczęściej powodują wypadki przez wymuszanie pierwszeństwa na skrzyżowaniach i nieprawidłowe przejeżdżanie przejść dla pieszych.

Czy niebezpieczne miasta są stolicami niebezpiecznych województw?

Na koniec ciekawe pytanie: czy opisywane przez nas niebezpieczne miasta są stolicami niebezpiecznych województw? Czy może przeciwnie – na rogatkach miasta możemy odetchnąć z ulgą?

7

Niechlubni liderzy obu wypadkowych statystyk (miast i województw) pokrywają się. Są to Łódź i całe województwo. Z drugiej strony ziemia łódzka nie musi być wcale aż tak niebezpieczna. To stolica ciągnie za sobą statystyki z całego regionu, skoro do prawie drugiego wypadku w całym województwie dochodzi właśnie w Łodzi.

Odwrotna sytuacja panuje na Śląsku. Ze wszystkich wypadków, tylko 6 procent zdarzyło się w Katowicach. Pamiętajmy jednak, że stolica województwa jest jednym z wielu dużych miast w całej aglomeracji.

W województwach lubuskim i kujawsko-pomorskim do tego porównania wybraliśmy po jednym z opisywanych przez nas miast, czyli Gorzów Wielkopolski oraz Bydgoszcz, jako miasta większe (choć czasem minimalnie) i będące siedzibami urzędów wojewódzkich.

W których województwach jest największe ryzyko wypadków drogowych?

8

Polskie miasta wciąż nie są bezpieczne. W tych największych każdego tygodnia zdarza się kilka wypadków. Kolizji i stłuczek jest kilkakrotnie więcej. Średnio raz w tygodniu jedna osoba ginie na ulicach dużych miast. I mimo że przyzwyczailiśmy się ogólnie mówić o „polskich kierowcach”, okazuje się, że w różnych polskich miastach jeżdżą oni inaczej. Ale wpływ na to, jak zachowują się za kierownicą w bardzo dużym stopniu mają czynniki zewnętrzne. Policjanci i urzędnicy odpowiadający za stan dróg winą za złe statystyki obarczają ciągnące się miesiącami remonty, po zakończeniu których będzie przecież lepiej. Czekają też na powstanie obwodnic. Funkcjonariusze z bezpieczniejszych miast lubią mówić o dobrej współpracy z administratorami dróg. Oznakowanie, dobrze działająca sygnalizacja świetlna, organizacja ruchu mają tu kolosalne znaczenie. Policjanci często też opowiadają o skutecznej prewencji – programach, szkoleniach, akcjach i… karaniu kierowców łamiących przepisy.

 

Partnerem raportu jest Wirtualna Polska.

Wirtualna Polska - logo